Szukanie Świętego Graala – czyli mój podkład idealny

Czym dla mnie jest Święty Graal wśród podkładów? Otóż: ma być lekki, naturalny, nie tworzący efektu maski, rozświetlający, dobrze kryjący niedoskonałości, cały dzień utrzymujący się na twarzy, nie rozmazujący się i nie tworzący plam, redukujący sebum. Do tego ma ładnie pachnieć, być w pięknym i ergonomicznym opakowaniu, w takim, z którego bez problemu wyjmę końcówkę produktu. Jak na razie nie udało mi się go znaleźć ale nie poddaję się i niestrudzenie szukam ideału.

Przedstawię Wam kilka produktów, na które w ostatnim czasie udało mi się trafić. Celowo nie będę skupiała się na trwałości podkładu, ponieważ jestem nieszczęśliwą posiadaczką cery tłustej. W wielu przypadkach sebum wyłazi mi po 15-20 minutach od nałożenia podkładu. Nie jestem więc zbyt obiektywna jeśli chodzi o trwałość. Moim absolutnym must have, bez którego nie wychodzę z domu są bibułki matujące. Często ratują moją twarz:)

1. Collistar Fondotinta + Primer Uniformante SPF 15
Cena: ok 145 pln\ 35 ml – podkład z bazą.
Wg opisu producenta: nawilżający, odświeżający i regenerujący skórę. Wygładza, wypełnia zmarszczki, koryguje niedoskonałości i niweluje rozszerzone pory. Zapewnia efekt „drugiej skóry” przez 24 godziny.
Wg mnie: Podkład musi być dobry skoro używam już któreś z kolei opakowanie. Jest dość gęsty ale bardzo łatwo można go rozprowadzić na skórze. Przy zwykłych niedoskonałościach skóry dobrze je kryje, zaryzykuje nawet i powiem, że korektor przy tym podkładzie nie jest konieczny. Nie powoduje efektu „maski” i wygląda naturalnie. Całkiem łatwo dobrać jego kolor. I nie chodzi tutaj o szeroką gamę kolorystyczną tylko o to, że ten podkład dobrze się wchłania i dopasowuje do koloru naszej skóry. Ma bardzo przyjemny zapach, niezbyt intensywny. Jego minusy? Podkład na pewno nie utrzymuje się przez 24 godziny, u mnie wytrzymuje jakąś godzinę zanim wyjdzie mi ten błyszczący koszmar na twarzy.  Jest dość ciężki za sprawą swojej konsystencji. Ale coś za coś, skoro dobrze kryje to musi być wyczuwalny na twarzy. I jego największy minus - opakowanie. Plastikowa tubka, bez pompki, w której zostaje ogromna ilość produktu bez możliwości wyciśnięcia.
collistar

2. Clarins Skin Illusion SPF 10
Cena: ok 175 pln\ 30 ml
Wg opisu producenta: nawilżający, chroniący przed wpływem zanieczoszczynego powietrza. Sprawia, że cera jest nieskazitelna i pełna blasku. Nie powoduje powstawania zaskórników, zapewnia efekt „drugiej skóry”
Wg mnie: To moje nowe odkrycie. Nie jest to żadna nowość ale jakoś nigdy nie zdarzyło mi się go używać. Aż do teraz. Świetna konsystencja, dość rzadka, przez co nałożenie staje się dziecinnie proste. Wygląda niezwykle naturalnie, świetnie dopasowuje się kolorystycznie do skóry. Nie jest jednak to produkt, który matuje i  doskonale ukrywa niedoskonałości. Absolutnie konieczny jest tutaj korektor. Podkład ten po prostu wyrównuje koloryt twarzy i pięknie ją rozświetla, lekko tylko ukrywając nasze wady. Ma jednak niezłą trwałość, na mojej twarzy wytrzymuje około 2 godzin. Co do zapachu. Hmm…mi odpowiada. Jest bardzo intensywny, ogórkowo-arbuzowy. Ale jak to bywa przy tak intensywnych zapachach ma on też wielu przeciwników. Znam przynajmniej 1 osobę, która zrezygnowała z tego podkładu ze względu na zapach. Ogólnie podkład daje radę i na pewno będę go używać.
clarins

3. Este Lauder Double Wear Stay In Place Make-up SPF 10
Cena: ok 178 pln\ 30 ml
Wg opisu producenta: pielęgnujący, matujący i trwały. Nie zmienia koloru i nie brudzi ubrań.
Wg mnie: Absolutnie kultowy produkt. Bardzo dobrze kryje niedoskonałości, można nakładać go warstwowo. Wtedy jednak staje się dość ciężki. Ma przyjemny, delikatny zapach. Bardzo ładnie wtapia się w skórę nie tworząc efektu maski. Na prawdę długo się utrzymuje na skórze, dobrze ją matując. Niemal ideał, ale… kompletnie nie nadaje się na lato. Zaczyna natychmiast spływać. Nie nadaje naszej skórze tak modnej teraz naturalności. Mocno podkreśla jakiekolwiek przesuszone miejsca na naszej twarzy tworząc dość nieestetyczne wrażenie. No i do tego opakowanie. Szklana buteleczka ze szpatułką w środku. Zastanawiam się jaki miał pomysł projektant do wydobywania produktu z opakowania, kiedy jest go już dość mało, przy pomocy szpatułki. Jednak mimo to zawsze z większą radością wracam do tego podkładu. Muszę po prostu raz na jakiś czas od niego odpocząć. I jeszcze jedno…on na prawdę nie brudzi ubrań:)
lauder

A teraz troszkę tańsze propozycje:

4. Mac Face and Body Foundation
Cena: ok 129 pln\ 50 ml
Wg opisu producenta: lekki, płynny, długotrwały i naturalny. Daje stopniowe średnie krycie. Utrzymuje się do 15 godzin.
Wg mnie: Ogromne zaskoczenie, zwłaszcza cenowe. Podkład ma bardzo rzadką konsystencję. Świetnie nadaje się do wyrównania kolorytu skóry zarówno twarzy jaki i całego ciała. Kompletnie nie ma właściwości matujących i kryjących. Ale tego też nie obiecuje producent i nie do tego został stworzony. Jego zadaniem jest rozświetlić, wyrównać koloryt, wyglądać niezwykle naturalnie. I to wszystko spełnia. Jest po prostu świetny, zwłaszcza na lato. Jego minus? Opakowanie. Mac dla mnie nie jest jakimś wizjonerem jeśli chodzi o opakowania. Są one zazwyczaj nijakie i często mało wygodne. Ale to już lekka przesada:) Jak można wypuścić na rynek coś tak siermiężnego:)
mac

5. Eris Provoke Matt
Cena: ok 85 pln\ 30 ml
Wg opisu producenta: matujący, wygładzający, redukujący wytwarzanie sebum. Nie zatyka porów, ma działanie kojące i naprawcze. Naturalny efekt matowienia i krycia utrzymije się przez cały dzień.
Wg mnie: Z wielką ciekawością sięgnęłam po ten podkład, zresztą tak jak po wszystkie kosmetyki makijażowe Ireny Eris. Wynika to z tego, iż firma ta kojarzyła mi się tylko i wyłącznie z produktami do pielęgnacji. I się zawiodłam. Nie dlatego, że jest to zły produkt. Po prostu jest…sama nie wiem…nijaki. Producent obiecuje bardzo dużo. Tylko niestety nic z tego się nie sprawdza. Nic nie daje. Po prostu nakładasz jakiś produkt na twarz i… ani nie rozświetla, ani nie matuje, ani nie kamufluje. Nie jest może szczególnie drogi ale można kupić lepsze podkłady za niższe ceny. Moja twarz w ogóle nie przestała się świecić nawet zaraz po aplikacji. Nie zrozumcie mnie źle. On nie jest zły ale niczym nie zachwyca. A już kompletnie nie idzie w parze z opisem producenta. Jest tylko jedna rzecz, która go wyróżnia. Niestety nie bardzo ją rozumiem. Otóż podkład ten pachnie męskimi perfumami (i to niezbyt ładnymi). Czemuuuu???????
eris

6. Loreal True Math
Cena: ok 59\30 ml
Wg opisu producenta: nawilżający, idealnie dopasowujący się do koloru skóry. Cera jest nieskazitelna i gładka w dotyku.
Wg mnie: Wybrałam True Math ale moja opinia dotyczy wszystkich podkładów Loreal. To na prawdę są niezłe produkty, zwłaszcza porównując cenę do jakości. Wyglądają przyjemnie, mają fajną konsystencję, dobrze się rozprowadzają. Opakowanie jest wygodne i produkt można użyć niemal do samego końca. Są dość lekkie. Ale jak dla mnie zbyt mocno widoczne. Nie powodują, że nasza skóra jest rozświetlona i naturalna. Po prostu tworzą efekt tzw. maski.
loreal

A jak dobrać odpowiedni podkład do rodzaju cery pisałam w poprzednim wpisie: http://takajataka.blog.pl/?p=51

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *